30.01.2019

Lekarze i pacjenci w Germain

Grudzień 2018 roku - planowana wizyta lekarzy i pomocy medycznej w Germain. - Ludność z całej okolicy przybyła na badania i po pomoc lekarską. Takich wizyt brakuje wszystkim. - To bardzo konkretna pomoc - bo chociaż na Haiti z opieką medyczną być może nie jest najlepiej - ale lekarze poświęcają pacjentom maksymalnie długo czasu - w miarę możliwości. - Każdy chce być wysłuchany, osłuchany i przebadany. A chorób nie brakuje, nie brakuje inwalidztwa i schorzeń przewlekłych. Najtrudniej mają osoby stare - seniorzy pamiętający te tragiczne czasy na Haiti. A przecież są tam też ofiary trzęsień ziemi, przewrotów politycznych oraz prywatnych tragedii osobistych. - Choroby nie wybierają - chorujemy wszyscy i trudno jest znaleźć człowieka zdrowego w stu procentach. 

Podstawowa opieka medyczna oferuje najpilniejszą diagnostykę stanu zdrowia oraz interwencyjną pomoc doraźną. - Mieszkańcy Cazale i Germain mają swoje święto zdrowia. 


Udałem się jako wiecznie ciekawy świata i rzeczywistości fotoreporter utrwalający świat taki, jakim on jest - aby towarzyszyć moim znajomym przy okazji wizyty lekarzy i utrwalić chwilę z życia ludzi mi bliskich. 


Dzieci stanowią bardzo poważną społeczność wśród dorosłych - i to one potrzebują najwięcej troski - bowiem, jeżeli teraz coś będzie zaniedbane - to w przyszłości może skutkować nawet inwalidztwem lub krótszym życiem. Stąd też rodzice przyprowadzili swoje dzieci, aby razem zatroszczyć się o stan zdrowia. 


Ruch wokół przychodni, jak w każdym punkcie opieki medycznej - ale kobiety częściej odwiedzają takie miejsca niż mężczyźni. - Może wynika to z tego, że mężczyźni bardziej ukrywają swoje choroby - chcąc, jak najdłużej utrzymać swój wizerunek pełnej społeczny, jako użyteczny. Chyba nie jest to najlepsza metoda - tym bardziej, że to kobiety jakoś więcej znoszą trudów i obciążeń społecznych. Ale my faceci staramy się jak najdłużej zachować kondycję i sprawność. Choroby jednak nie wybierają na płeć - chorujemy wszyscy.


Warunki bardzo skromne. Lekarze nie mają luksusowych gabinetów, nie kapryszą - leczą. To nie jest świat ekstrawagancji - jednocześnie lekarze muszą być bardzo dobrymi specjalistami pracującymi w terenie - co wymaga od nich specjalnej kondycji psychicznej i fizycznej. 



Kolejka do lekarza - praktycznie jest wszędzie. W Polsce także. Taki świat. Obciążeni jesteśmy wszyscy przypadłościami a nadal na świecie jest więcej prawników niż lekarzy.



Cierpliwość i doświadczenie - to cechy dobrego lekarza pracującego w terenie. - Trzeba wszystko opracować - trzeba zapisać i przeanalizować na cito - tutaj nie ma miejsca na pomyłki - nawet, jeżeli nie uda się postawić diagnozy ostatecznej na miejscu - trzeba podjąć decyzję - co dalej z pacjentem, jakie zastosować metody leczenia, aby ulżyć w cierpieniu. 




W Polsce prowadzona jest polityka senioralna - co do oceny tej polityki pozostawiam czytelnikom tego bloga ocenę. Natomiast w Cazale i Germain - polityka senioralna opiera się o rodzinę - czyli tradycyjne wartości. - Lata życia robią jednak swoje - tym bardziej, jeżeli przeżyło się wiele pokoleń w trudnych warunkach socjalnych i społecznych. Nie łatwo jest pogodzić się ze starością na łasce losu - dlatego każda forma opieki jest cenna i daje ulgę w cierpieniu. - W społeczeństwie panuje szacunek do osób starych - bo jako seniorzy społeczni są jedynymi świadkami historii i tradycji. - Nie łatwo zapewne młodym lekarzom zrozumieć wszystkie potrzeby osób starych - ale cierpliwości im nie brakuje. 


Technologia w służbie człowiekowi - tak można napisać o tym, kiedy najnowsze technologie łączone są z pracą lekarza środowiskowego pracującego w terenie między ludźmi nie zawsze posiadającymi wiedzę o tym, jak bardzo zaawansowana jest medycyna w państwach wysoko rozwiniętych. - Chorzy nie oczekują cudów - chcą tylko mniej cierpieć w chorobie, nie chcą czuć bólu lub pragną przeżyć jeszcze kilka lat w nadziei na łatwiejszy dostęp do medycyny.




- Jak już pisałem - sam wymagam stałej opieki medycznej - dlatego pobyt na Haiti owszem służy mi fizycznie i psychicznie - bo klimat haitański jest rajski - ale w Polsce jednak łatwiej mi o dostęp do właściwego lekarza i leków. - Patrzyłem na to wszystko, co działo się w Germain i nie zazdroszczę ani pacjentom ani też lekarzom. - To bardzo trudne warunki - chociaż nie tragiczne. - Może nawet bardziej naturalne - bo realia na przykład polskie nie zawsze odzwierciedlają XXI wiek. 
Nie ma co narzekać - istotą sytuacji było zapewne postawienie konkretnych wytycznych na temat stanu zdrowia społecznego i potrzeb bieżących - przed jakimi stoi państwo haitańskie. Mnie interesowało to, jak wielu pacjentów potrafi mówić o swoich dolegliwościach, jak wyglądają obcy i znajomi mi mieszkańcy Cazale i Germain. 

Tak to wygląda - zapewne wielu z naszych czytelników zastanawia się, jak oni sobie radzą - a właśnie radzą sobie - żyją nawet długo - chociaż seniorów ubywa - to chciałbym powracając spotkać ich wszystkich ponownie. 

Tym czasem szukamy informatyka - najlepiej z Warszawy lub okolic, który pomoże mi i nam w zbudowaniu strony internetowej - mającej na celu skupienie głównej uwagi i celów bezpośrednio związanych ze Społecznym Polonijnym Komitetem Wspierania Polonii Haitańskiej - i tutaj apel do specjalistów chcących pomóc zarówno nam, jak też tym mieszkańcom Cazale i okolic na Haiti - w utrwaleniu wszystkich formalnych informacji pod domeną, która widnieje na tablicy pamiątkowej, którą upamiętniliśmy ofiary reżimu i ich bliskich w Cazale. 

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, niech Bóg Wam błogosławi - trwajmy w przekonaniu, że nasza misja związana z Haiti a szczególnie miastem Cazale - przetrwa i będzie miała coraz więcej wspierających.

Krzysztof Christopher




26.01.2019

Grudniowy spacer po Cazale

Zadomowiłem się w Cazale - spędzając tyle czasu w wybranym sobie miejscu na Ziemi - człowiek zapuszcza korzenie. Brakowało mi jednak ostatnio Elizabeth oraz moich bliskich. - Nie łatwo jest dzielić swój świat na dwa światy - a mam cały świat - w oczach, sercu, wspomnieniach. 

- Grudzień 2018 roku sprzyjał refleksjom. Wiele się udało, wiele jednak zostało do zrobienia - czy znajdą się kontynuatorzy naszej idei, naszej misji - naszego małego dzieła - dla Polonii haitańskiej, dla haitańskich przyjaciół, dla haitańskich dzieci - którzy tak mają marzenia, którzy być może nie liczą na wiele - ale pokochali naszą obecność, przyzwyczaili się do mnie i Elizabeth - do naszych spacerów, do naszej aktywności mobilizującej mieszkańców nie tylko Cazale - do czynienie tego, co przynosi polepszenie poziomu ich życia. Wiele tego - spacerkiem z plecakiem na plecach odwiedziłem miejsca tak dobrze mi już znane. 

Uściski serdeczności - to najcenniejsza zapłata niewygody lub trudu realizacji pragnień. Tylko tyle - bo cóż można oczekiwać od ludzi potrzebujących tak wiele a cieszących się czymkolwiek. Wspaniali przyjaciele i wspaniali Polonusi, w których żyłach płynie zapewne wiele polskiej krwi - bo nie sposób pojąć tak wielkiej woli utrwalenia pamięci o Polakach - legionistach francuskich, którzy postawili się rozkazom Francuzów i wsparli rodzącą się wolną od ucisku społeczność haitańską.


W Polsce raczej nie ma już miejsc, gdzie dzieciom brakuje dętek i opon do rowerów. W Cazale nadal jest to problem - więc może znajdzie się darczyńca, który odezwie się i wyśle tym haitańskim dzieciom w darze - dętki i opony. Dobrze, gdyby taki się znalazł. 


Na każdym kroku serdeczność. Takich chwil się nie zapomina, takich ludzi się pragnie spotykać. - Ogromna przepaść ekonomiczna, jaka dzieli Polskę i Haiti sprawia, że kamienne drogi nie sprawiają bólu chodzenia po nich - chociaż przypominają, że na świecie nie jest aż tak wspaniale, jak można to sobie wyobrażać. Przywykliśmy, jak przywykłem - chociaż brak dobrej opieki medycznej daje się we znaki. - Nie narzekam jednak - nie wszystkim ludziom jest dane poznać tak wiele, jak udało się nam - mojej rodzinie. Być może zapłaciliśmy zbyt wysoką cenę za spełnienie tych wszystkich podróży - ale nie ma róży bez kolców. Wszystko w bożej opatrzności. 


Papa Doc, czyli Francois Duvalier - rękami zbrodniarzy z brygad śmierci dokonał masakry na ludności Cazale. 27 marca 1969 roku - potomkowie Polaków na Haiti - mieszkańcy Cazale i ich przyjaciele - odczuli reżim, jak mało kto - ofiary udało się dzięki wielu zabiegom uhonorować tablicą pamiątkową i uroczystością z tej okazji - o czym pisaliśmy tutaj oraz udokumentowaliśmy te fakty ku potomności. 




Mały - wielki człowiek. - Oby kiedyś, gdy dorośnie miał wiele wspomnień o tym, jak my Polacy wnosiliśmy w ich świadomość poczucie godności i solidarności. To cenny uścisk dłoni. Takich momentów można w Cazale doświadczyć wiele. W sercu kwitnie nadzieja, że praca nie idzie na marne. Piękne uczucie i refleksja - naprawdę warto. - Aby byli kontynuatorzy, aby nie uschły te ziarenka polskości, jakie zasialiśmy w Cazale i mieszkańcach tej, jakże polskiej wioski.


Nie wszystko można przełożyć na język mówiony - gest dopełnia zawsze zdania. Dobrze jest przejść się po okolicy i zainspirować młodszych wiekiem do aktywności.


Czarny knur - całkiem swojski - jak przystało na tubylca - spokojny i przyjaźnie nastawiony. Zareagował na listek - ale nie wiem, czy chciałby taką dietę na dłużej. 


Kanały nawadniające i odprowadzające wodę pomagają w uprawach rolnych. Nie wiem, ile minie lat - zanim dotrze tutaj XXI wiek ale póki co - musimy ich wspierać podsuwając pomysły. - Co prawa nie jest to moja specjalność - lecz, jak patrzę na to wszystko - to wiem, że pomiędzy rajem a ziemią nie ma wiele różnic - być może tylko polityka psuje wszystko. Nie angażując się jednak w politykę warto angażować się w pomoc humanitarną i solidarność z mieszkańcami Cazale. 



I znów serdeczne spotkanie. Przeżywam zawsze takie chwile, kiedy otrzymuję serdeczne słowa jako walutę na dalszą drogę. Cenne to i podnoszące na duchu. Lubię dać od siebie i otrzymać - chociażby był to gest przyjaźni. 




Szacunek w obie strony - to więcej niż pochlebstwa. Konkretna rozmowa, jakieś sugestie lub uwagi. Trudno pojąć mentalność mieszkańców Cazale, jeżeli tylko się o tym czyta - trzeba ich odwiedzić - polecieć - przygotowawszy podróż i oprzeć ją o kontakty, jakie już są - ważna jest znajomość języka - francuskiego lub kreolskiego - chociażby odrobina - ale jest to elementarna forma komunikacji. 




Przyjacielskie spotkanie na szczycie chciałoby się napisać. Jak bowiem nazwać spotkanie dwóch seniorów mających tak różne doświadczenia życiowe a jednak rozumiejących się bez wielu zbędnych słów. - Czasem gest znaczy więcej niż wylewność słów. 




Najpopularniejszą formą szybkiego przemieszczania się - jest - złapanie "stopa" - chociaż czasem tak bywa, że po przejechaniu kilkunastu kilometrów na przykład jako pasażer na motocyklu - żałuje się, że to nie sen. Jednak lepiej jechać niż te kilkanaście kilometrów iść pieszo. 

I jeszcze moment, kiedy mogę podzielić się tym, co już zrobiliśmy i zainspirować naszą ideą młode pokolenie tych, które będą wnosiły w przyszłe pokolenia pamięć o tym, że tutaj Polacy są także u siebie. 


Opuszczając Cazale nakreśliłem wiele planów - potrzeba jednak wielu ludzi - zaangażowania do tego środków i wolontariuszy - tym czasem trwajmy w tym, co jest. 

Christopher

23.01.2019

Christopher, wiza Haiti

Drodzy Przyjaciele

Na pewno dziwiło Was milczenie z naszej strony na przełomie 2018 i 2019 roku.

Życie ciągle stwarza ludziom różne sytuacje, które powinny uczyć pokory, a mimo to niektórzy wciąż uważają że będą żyli w zdrowiu i dobrobycie co najmniej 150 lat.

Wydałoby się, że ja nie musiałem się już uczyć pokory. - W roku 2002 zamordowano mi Syna - studenta  - w USA.

Tak więc trzy sprawy które spotkały mnie z pobytem na Haiti na przełomie 2018/2019 mogą się wydawać - ale nawet nie wiem jak to nazwać.

Pierwsza sprawa, to sposób w jaki usiłowałem przedłużyć wizę haitańską ponad trzy miesiące.

Druga sprawa, to mój fatalny wypadek na motocyklu na drodze z Cazale do Fond Blanc.
Trzecia sprawa, to bardzo kosztowny powrót do Polski.

O tym wszystkim napiszę dokładniej w najbliższym czasie. Mam nadzieję, że nie będę musiał korzystać z pomocy kogoś przy pisaniu. Napiszę to trochę w celu zwrócenia uwagi, że nie wszystko co jest napisane w internecie jest prawdą a trochę ku przestrodze takich podobnych do mnie "kaskaderów".

Załączam zdjęcia z przekazywania upominków świątecznych przez Fundację z Cazale. 









Zdjęcia wykonane przez dzieci w złych warunkach oświetleniowych ale dla tych dzieci są to zdjęcia najpiękniejsze. 

A na koniec - wykaz dokumentów jakie trzeba przedłożyć, aby jak w moim przypadku zalegalizować swój pobyt na kolejne 3 miesiące.

Niestety zapomniano podać jakie są związane z tym opłaty!


1. A letter requesting an application for a residence permit to the
Directorate of Immigration and Emigration by notifying the reasons.
(Translated in french)
2. A photocopy of the biographical page of passport of the applicant.
3. A letter of employment from its employer or the person who
supports it, guaranteeing the stay of the foreigner in Haiti and
repatriation if necessary.
4. A Medical Certificate not older than thirty (30) days.
5. Two (2) photographs of the person applying (format: Passport
Photo and color).
6. A photocopy of the boarding card obtained during last re-entry to
the country.
7. A photocopy of Birth Certificate (French translation required).
8. A bank statement from a bank operating in Haiti.
9. A criminal record (Country of origin of recent date)
10. Certificat de patente
  

Z serdecznymi pozdrowieniami

CHRISTOPHER