25.01.2018

Iskierki polskości

Był rok 1965 - Tanton Macout wysłał "szwadrony śmierci" do Cazale - a te dokononały niepojętej rzezi na mieszkańcach - bezbronnych, osaczonych i alientowanych w państwie, które przecież powstało z buntu wobec ucisku i reżimu. - Drugi atak nastąpił w roku 1969 - dokonali podpaleń domów i innych jakże ubogich budynków, zabili dziesiątki mieszkańców - a przecież szło o wymordowanie potomków polskich legionistów i ich najbliższych. Gwałty na kobietach - na tych mających jaśniejszą karnację, niebieskie i szare kolory oczu. Rodziny przetrzymujące w pamięci powstanie Cazale - jego polskie otoczenie - polską historię buntowników przeciwko Napoleonowi Bonaparte i zniewoleniu ludzi. - Trwały czystki. Krew i łzy wypełniły domy mieszkańców Cazale. - Cierpienie niewinnych ludzi, którym reżim polityczny odbierał wszystko, co cenne w życiu - poczucie bezpieczeństwa, domy, najbliższych - pozostawiając w pamięci traumatyczne sceny i tą pustkę w sercu. Dyktaror Duvalier określił cel - czystki etniczne - drogą do korzeni afrykańskiej rasy na Haiti. Jakże pokrętne i fałszywe patrzenie na tych, których przodkowie walczyli o wolność Haiti.
- To, dlatego winni jesteśmy społeczności Cazale wsparcie i wieczną pamięć - bo ofiara życia, ofiara krwi i ofiara alientacji - są tak bardzo bolesne.


Masakra roku 1969 zakończona - ale dziesiątkowane pokolenia potomków polskich legionistów - nie potrafią poradzić sobie z tymi wydarzeniami do dzisiaj. Europejskie cechy genetyczne zostały prawie wyeliminowane - czystki zrobiły swoje. - Zniknęły z Cazele pamiątki polskości tej ziemi - domy budowane na wzór tych domów kresowych - jakże bliskich sercu dzieciom i wnukom i prawnukom - legionistów nie mających u samego początku XIX wieku dokąd powrócić - bo Ojczyzny - Polski - nie było na mapie świata za sprawą cesarzy i cara - najeźdźców wyniszczających polskość w Europie. - Zniknął też wkrótce na polecenie Duvaliera zapis w konstytucji haitańskiej - dający Polakom prawo osiedlania się z wzrażenia woli i uzyskania obywatelstwa - na Haiti. 


Jednak iskierki polskości pozostały - pozostała tęsknota do Ojczyzny nigdy nie poznanej, nieposmakowanej i nie doświadczonej. - I cóż, że nie są biali, że nie noszą już polskich nazwisk i nie mówią po polsku - jak w sercach noszą wspomnienia przekazu przodków polskich - opowiadania o tych połaciach pól łanami zbóż malowanych, o tych strumykach górskich między skałkami, o tych jeziorach i stawach pełnych ryb i ptactwa - takie nasze polskie gusła i dziwactwa. - I ta wiara i kult Matki Boskiej Częstochowskiej i umiłowanie słowa polskiego - i wiele, wiele tego naszego. - Więc nie czekajmy my Polacy - tam na Haiti, tam w Cazale - są nasi prawdziwi rodacy. 



Skoro więc - Francosi Duvalier - ani jego syn Jean-Claude zwany Baby Doc - nie zniszczyli polskości w tej haitańskiej społeczności - to my Polacy, my Polonia - my rodacy - musimy wziąć się solidarnie do tej odbudowy pracy. 


Dał nam przykład Jan Paweł II - obecnie uznawany za świętego Kościoła Rzymskokatolickiego - że każdy z nas ma swoje obowiązki wobec własnego Westerplatte.



Społeczny Polonijny Komitet Wspierania Polonii Haitańskiej


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz